Prawdziwy powód, dlaczego większość filmów jest do kitu

  • Walter Stafford
  • 0
  • 3626
  • 1108

Ostatnio dużo mówi się o upadku hollywoodzkiego i amerykańskiego filmu jako całości. Wszystko w tych dniach jest ponownym wyobrażeniem, ponownym uruchomieniem lub przeróbką. Hollywood stało się pozornie nieskończoną pętlą zwrotną, zwracając kopie kopii kopii. To jest refren, który słyszeliśmy już od dłuższego czasu. To nic nowego. Ale tym, co może być dla ciebie nowe, są powody. Jak znaleźliśmy się w krainie „re”?

Przede wszystkim, jeśli jeszcze go nie czytałeś ani nie oglądałeś, koniecznie sprawdź przemówienie Stevena Soderbergha na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Francisco na temat stanu kina. Mówi bardzo szczegółowo o odpowiedzi na nasze pytanie.

W szczególności opisuje, w jaki sposób główne studia uznały, że warto produkować i wypuszczać duże, rozdęte filmy pełne akcji, a nie mniejsze, tańsze i bardziej osobiste filmy. Matematyka tego wszystkiego jest nieco myląca, ale postaram się uprościć główne problemy, które trapią dziś Hollywood.

Po pierwsze, ze względu na umowy studia z wystawcami, film musi podwoić swój koszt (w tym budżet i koszty marketingowe), aby osiągnąć rentowność. Na przykład pierwszy wielki hit „Iron Man 3” tego lata kosztował 200 milionów USD, a kolejne 175 milionów USD na reklamę, dzięki czemu jego cena wynosi 375 milionów USD. „Iron Man 3”, aby pozostać z daleka, musiał zarobić 750 milionów dolarów brutto. Ale od 10 czerwca trzecia część serii „Iron Man” zarobiła prawie 1,2 miliarda dolarów na całym świecie. To jest hit.

Z drugiej strony przy filmie o wartości 20 milionów dolarów studio może wydać 50 milionów dolarów na reklamę. Wydaje się, że to mnóstwo reklamy (i tak jest), ale wydawanie mnóstwa pieniędzy na reklamy to jeden z niewielu sposobów, w jaki studia mogą próbować kontrolować niestabilny rynek. Teraz ten film musi zarobić 140 milionów dolarów, żeby znaleźć się na plusie, i to byłby niezły numer jak na film o wartości 20 milionów dolarów. Możesz więc zobaczyć, jak w oczach studia sensowne jest trzymanie się wielkich hitu i tylko wielkich holi.

Ale dziwne jest to, że w Ameryce „Iron Man 3” zarobił dotychczas tylko 394 miliony dolarów. Pozostałe dwie trzecie jego brutto pochodzi z zagranicznych kas. I tu leży najbardziej rozpowszechnione zagrożenie dla filmu z Hollywood. Zgodnie z ogólną zasadą filmy o dużych wydarzeniach gromadzą 70 procent swoich pieniędzy za granicą i tylko 30 procent w domu.

Jest to problem, ponieważ tak zwane filmy amerykańskie muszą teraz dotrzeć do międzynarodowej publiczności, szczególnie do Chin i Rosji. Według Maureen Callahan z New York Post: „To, co najlepiej podróżuje, to filmy z minimalnym dialogiem, małą specyfiką kulturową i spektakularnymi efektami specjalnymi”.

Występująca tutaj ekonomia szufladkuje te filmy również pod względem gatunku; filmy akcji i science fiction najlepiej tłumaczą za granicą. Co więcej, ze względu na ogromne budżety tych filmów, z pewnością będziesz mieć homogeniczne, bezpieczne, proste filmy, które zazwyczaj będą przyciągać jak najszerszą publiczność i najniższy wspólny mianownik w celu osiągnięcia zysku.

Co to oznacza w przypadku dużych filmów w najbliższej przyszłości? Wiele obezwładnionych, głupich, science fiction i superbohaterów filmów o niespójnych fabułach i jednowymiarowych postaciach. Bieżnikowanie filmów i postaci, które już widzieliśmy, na podstawie wcześniej istniejących właściwości (tj. Angry Birds, The Ouija Board), o które już nie dbamy.

Wszystko to niekoniecznie musi być złą rzeczą. W ramach tego systemu Christopher Nolan nakręcił swoje doskonałe filmy Batmana, a na ulicy słychać, że „Człowiek ze stali” jest złotem. Ale poza produkcjami Nolana (wyprodukował „Człowieka ze stali”), kłopoty nadrabiają za granicą. Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na tym, że obecnie w Chinach istnieją kontyngenty importowe, które ograniczają liczbę amerykańskich filmów, które można wyświetlić do 21 filmów rocznie.

Jednak dzięki koprodukcji filmów z chińskimi firmami studia obchodzą te ograniczenia i wkraczają na chiński rynek. Te oferty, takie jak ta, która pomogła w odrodzeniu „Iron Man 3”, są w istocie transakcjami z diabłem.

Poza polityką międzynarodową umowa „Iron Man 3” dała chińskiemu rządowi zgodę na scenariusz, a także zaowocowała zmienionymi, specyficznymi dla Chin treściami w filmie. Podsumowując, jest to artystyczny kompromis na niespotykaną dotąd skalę. Studia sprzedały swoje dusze, które i tak zostały z nich, aby splądrować niezliczone bogactwa na wschodzie.

Jak to na ciebie wpływa, przeciętny członek Pokolenia Y? Prawdopodobnie uwielbiasz te wielkie hity. Do diabła, wiem, że tak; Będę pierwszym facetem w kolejce, który zobaczy „Man of Steel”, a także „The Wolverine” i „Pacific Rim”. Więc jaki jest prawdziwy koszt tutaj? O co tak naprawdę chodzi?

W jednej z najszerzej rozpowszechnionych form środków masowego przekazu nie będzie i nie będzie płaczu dla tego pokolenia. Nie ma kleju kulturowego. Nie ma trafnych ani trudnych reprezentacji nas samych. Każda postać staje się masowo produkowanym, bielonym chemicznie kawałkiem białego chleba.

Nie ma bohaterów ani symboli, które można by wymaszerować jak nasi. Iron Man i Batman się nie liczą; nie są tylko nasze, należą do każdego pokolenia: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Plus, są obrońcami status quo, nie zainwestowali w wstrząsanie, ale przywrócili je do poprzedniego stanu.

Ale może nie szukamy przyczyny w kinie. A może nie chcemy być wyzwani. Życie w prawdziwym świecie jest dość trudne. „Po prostu pozwól mi się naćpać, zjeść popcorn i patrzeć, jak gówno wysadza”, mówisz. I mówię: „Bądź moim gościem!” To pewnie moja mentalność dotyczy większości tych filmów.

Wciąż jednak traci się tu coś bardziej fundamentalnego. Mówię o utracie wspólnego języka, kulturowej stenografii i specyficznego, ale zbiorowego doświadczenia.

Na przykład, gdy rozmawiasz z kimś w barze lub na imprezie, a on jest w tym samym dziwnym, małym, niszowym filmie jak ty, automatycznie sprawdza się po obu stronach. Lub przynajmniej świetny początek rozmowy: „Lubisz„ High Fidelity ”. Lubię „High Fidelity”. Spotkajmy się i porozmawiajmy o „High Fidelity” ”. Krótko mówiąc, jest to skrót kulturowy.

Jest to doświadczenie wiążące, w którym obie strony nigdy wcześniej nie musiały być razem, aby się teraz dzielić. (Jest to także świetny pieprzony film, który ze swoją oceną R, moralną dwuznacznością i ceną 30 milionów dolarów nigdy nie powstałby dzisiaj).

Z drugiej strony mówienie o „Mrocznym rycerzu” nie czyni cię wyjątkowym ani interesującym, ani kimś, z kim czuję potrzebę rozmowy. Wszyscy uwielbiają ten film i prawie wszyscy go widzieli. Równie dobrze możesz mówić o krojonym serze lub fajerwerkach. Jednak „The Dark Knights” świata będą nadal tworzone, podczas gdy High Fidelities nie będą.

Pomyślcie teraz o kultowych filmach z przeszłości o młodzieży i kulturze młodzieżowej w Ameryce. „Rebel bez przyczyny”, „Łatwy jeździec”, „Oszołomiony i zdezorientowany”, „Klub śniadaniowy” itp. To wszystko filmy, które zasadniczo skodyfikowały młodzież dla ich konkretnego pokolenia i następnych pokoleń.

Kiedy spoglądam wstecz na młodość, myślę o pierwszych momentach, złamanych sercach, ignorancji i ulotnej błogości. Ale jeśli mam być ze sobą szczery, pamiętam Woodersona z „Oszołomionego i zmieszanego” lub monologu Smerfa ​​z „Donnie Darko” w sposób wyraźniejszy i czuły niż przez większość mojej kariery w szkole średniej. Możesz myśleć, że to smutne, ale uważam, że jest to dowód na wpływ, jaki te filmy wywarły na mnie, na to, jak ukształtowały mnie w młodości. W pewnym sensie byli moją młodością.

I o to chodzi: ucieleśnienie i ekspresja kultury młodzieżowej.

Smutne jest uświadomienie sobie, że według wszelkiego prawdopodobieństwa żaden z tych filmów nie mógłby zostać dzisiaj zrealizowany, a przynajmniej nie przez studio. Żaden z tych filmów nie trafiłby dobrze na rynki zagraniczne. Są zbyt specyficzne kulturowo i czasowo. Oni są zbyt amerykańscy.

Ale w tym kraju filmy te pozwalają mi łączyć się z szerokim gronem ludzi, szczególnie tych w moim pokoleniu. Możemy porozmawiać o tym, ile razy oglądaliśmy „Dzień wolny Ferrisa Buellera” lub przerzucać odniesienia do „Superbada” bez pomijania beatu („Cholera, prawda Miroki?”). Filmy, zwłaszcza te przeznaczone dla młodzieży i o niej, stają się powszechnym językiem, którym posługują się dzieci z centrum i wybrzeży. Tego rodzaju język przedbebelowski jest tym, co możemy stracić, co tracimy.

Jeśli wszystkie nasze filmy staną się reklamami Google lub chińskich dzienników podróży, jaki wspólny język będziemy udostępniać? Co możemy żartować z nieznajomymi? O ile trudniej będzie się odnosić do siebie nawzajem, znaleźć wspólną kulturową płaszczyznę? Jak nasza młodzież zostanie ukształtowana i zdefiniowana dla przyszłych pokoleń? Mam nadzieję, że nie jako chińscy propagandziści w pelerynie, którzy odbywają staż w Google.

Adam Pliskin | Elita.

Zdjęcie dzięki uprzejmości: Getty Images




Jeszcze bez komentarzy

Twój przewodnik po doskonałych związkach i prawdziwej miłości
Przewodnik dla kobiet i mężczyzn, który pomoże zmienić romans na lepsze. Naszą wizją jest pomoc w budowaniu poczucia własnej wartości