Piękno i ból związany z rozpadem

  • Walter Stafford
  • 0
  • 4236
  • 971

Zawsze boli, gdy kończą się długoterminowe relacje.

Im bardziej uważamy tę osobę za odpowiednią dla nas i im bardziej wyobrażamy sobie naszą przyszłość, tym bardziej spodziewaliśmy się, że wszystko się ułoży.

Kiedy zdajemy sobie sprawę z przyszłości, którą kiedyś przedstawiliśmy nagle, już nie istnieje, odczuwamy ból i rozczarowanie.

Zastanawiając się nad tymi bolesnymi rozpadami, staramy się dowiedzieć, dlaczego nic nie poszło, czy były jakieś czerwone flagi, które przeoczyliśmy, lub co moglibyśmy zrobić inaczej..

Możemy stwierdzić, że druga strona obawiała się zaangażowania, zawsze była zła na trywialne rzeczy lub myślała,

„Gdybym tylko otworzył więcej, może on lub ona utknęliby w pobliżu”.

Czasami mamy problemy z odejściem od relacji, w które zainwestowaliśmy tyle czasu i wysiłku. Ciągle powtarzamy rozpad w naszych umysłach.

Pamiętamy, co on lub ona miała na sobie, sposób, w jaki pachniał, słowa, które wypowiadał, oraz kolor zasłon w salonie. Wspomnienia są tak żywe, że zaczynamy fantazjować, jak mogło wyglądać inaczej.

Najbardziej brutalne są chwile, gdy widzimy, jak nas lubił nas na Facebooku lub zmienił swoje zdjęcie profilowe na jedno z innymi znaczącymi innymi.

Mamy obsesję, nawet trochę zaborczą. Chociaż wiemy, że relacja nie była w końcu słuszna, nadal boli nas widok drugiej osoby. Trudno zobaczyć, jak on lub ona dotyka i trzyma kogoś nowego. Możemy zapytać: „Dlaczego to nie ja? Co on / on ma, a ja nie?”

Jesteśmy przekonani, że zerwanie jest tymczasowe. Że ta nowa dziewczyna lub chłopak to tylko przelotny romans, odbicie, które może cię pokonać. Wiemy, że gdybyśmy się skontaktowali, zabrałby nas z powrotem w mgnieniu oka. Myślimy: „On / on mnie kocha. Nie ta inna osoba. ”

Może robią to po to, żeby na mnie odpowiedzieć, sprawić, że zazdroszczę. Trudno jest zaakceptować rzeczywistość sytuacji. Nie wyobrażasz sobie życia bez tej osoby.

Kiedy rzeczywistość sytuacji zaczyna wkradać się i pojawia się ból rozpadu, odbijamy te intensywne uczucia i zastępujemy je znacznie łatwiejszą emocją: gniewem.

Myślimy o wszystkich irytujących cechach drugiej osoby: o tym, jak chrapał we śnie, jak walnęła ją w dziąsło lub jak nigdy nie oddzielał bieli od ciemności.

Żujemy nadużycia, takie jak ten, kiedy zapomniał o urodzinach twojej mamy lub kiedy flirtowała z innym facetem w barze. Zaczynamy odczuwać urazę do drugiej osoby.

Może zrezygnowaliśmy z pewnych okazji, aby być z nim lub nią, np. Odrzucić pracę w nowym mieście lub nie wybrać się w podróż dookoła świata, która zawsze była marzeniem.

Może po prostu jesteśmy wobec niego urażeni, ponieważ teraz nasze serca składają się z miliona małych kawałków.

Przez gniew zaczynamy zawierać umowy ze światem zewnętrznym. Obiecujemy, że będziemy lepszymi, bardziej uważnymi partnerami, jeśli tylko będziemy mogli uzyskać drugą szansę. Zrobimy wszystko, aby odłożyć to, co nieuniknione i sprawić, by złamane serce i samotność zniknęły.

Kiedy zdamy sobie sprawę, że żadne negocjacje nie pomogą nam, zaczynamy grzebać w depresji. Chowamy się pod kołdrą, przez wiele dni odmawiając wyjścia z naszych pokoi.

Pudełka do pizzy, chińskie pojemniki na wynos i kartony lodów Ben & Jerry zaśmiecają każdy centymetr kwadratowy naszego mieszkania. W kółko oglądamy „Dirty Dancing”, „Sleepless in Seattle” i „When Harry Met Sally”, aby rozbudzić nasze przekonanie, że prawdziwa miłość istnieje.

Przeszliśmy przez skrzynki z chusteczkami, ocierając niekończące się łzy i smoczek spływający z nosa. Zastanawiamy się, czy kiedykolwiek pójdziemy dalej. Chcemy tylko, żeby ktoś nas przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze, lub ktoś, kto kupi nam kilka piw, aby wypić smutek.

Gdy dni rozciągają się na tygodnie, a tygodnie na miesiące, zaczynamy znajdować sposoby na radzenie sobie. Ponownie łączymy się z przyjaciółmi, których zaniedbaliśmy podczas naszego związku. Może nawet znajdujemy się w dzienniku, próbując zrozumieć wszystko, co się wydarzyło, abyśmy mogli zacząć leczyć.

Zaczynamy dążyć do nowych celów, wszystkiego, co odciągnie nas od złamanego serca i rozczarowania. Może trenujemy do maratonu, kupujemy kajak lub chodzimy na lekcje feng shui.

Robimy wszystko, co nie ma związku z naszym dotychczasowym związkiem. To przypomina nam, że mamy zainteresowania i cele poza osobą, z którą spędziliśmy tak dużo czasu. W pewnym sensie odkrywamy na nowo naszą tożsamość i zaczynamy dostrzegać, że istnieje życie poza rozpadem.

Nie wiedząc, jak się tam dostaliśmy, osiągamy poziom akceptacji. Pozbyliśmy się potrzeby poznania i znalezienia siebie i nie gryziemy już „dlaczego” i „jeśli”.

Czasami wydawało się, że nigdy się tu nie dostaniemy. Chociaż może wciąż istnieć trwały smutek, podejmujemy świadomy wysiłek, aby iść naprzód swoim życiem. Może nawet zaczniemy się znowu umawiać.

Mówią, że czas leczy wszystkie rany, ale czas po prostu ułatwia znoszenie bólu. Rozpad kłuje trochę mniej, gdy mija każdy dzień, miesiąc i rok.

W końcu kontynuujemy nasze życie.

Znajdujemy kogoś innego, wychodzimy za niego lub ją, mamy dzieci razem. Ale nigdy nie zapominamy o tych, z którymi dzieliliśmy się naszymi najgłębszymi słabościami i oddawaliśmy nasze serca lekkomyślnemu porzuceniu.

Nie, tak naprawdę nigdy ich nie pokonamy. Nosimy je zawsze przy sobie.

Ponieważ przez złamane serce i rozczarowanie zażądali, abyśmy ponownie zbadali nasze życie, wykonali trochę autorefleksji i stali się lepszymi wersjami siebie, aby ktoś inny mógł nas całkowicie pokochać.




Jeszcze bez komentarzy

Twój przewodnik po doskonałych związkach i prawdziwej miłości
Przewodnik dla kobiet i mężczyzn, który pomoże zmienić romans na lepsze. Naszą wizją jest pomoc w budowaniu poczucia własnej wartości